Wywiad z Mamą na Relaksie- Weroniką Wetoszką- Suską

zloscdziecka.png

Rodzicielstwo to piękny obszar naszego życia. Przywołuje pozytywne emocje i wspomnienia choć na co dzień jest angażującą, codzienną pracą bez taryfy ulgowej. Pracą, w której emocje nie tylko dzieci, ale i nasze- rodziców niekiedy sięgają zenitu. Właśnie o emocjach trudniejszych, wybuchowych, dynamicznych rozmawiamy z Weroniką Wetoszką- Suską: Coachem i Doradcą Rodzicielskim, promotorką Rodzicielstwa Radości, autorką bloga mamanarelaksie.pl. Weronika to przede wszystkim szczęśliwa mama rozśpiewanego Leona. Zawodowo prowadzi coaching i konsultacje dla Rodziców oraz warsztaty z Rodzicielstwa Radości. Sprawdźcie jak radzić sobie i przeciwdziałać wybuchom złości w rodzinie i jak przeciwdziałać jej na co dzień.

 

Opowiedz trochę o innych emocjach dzieci niż te pozytywne. Tych, z którymi trudniej dzieciom i nam- rodzicom sobie poradzić.   ​​Jeśli mówimy o trudnych emocjach, to najczęściej rodzice wskazują złość. Ta złość ma w sobie coś takiego, że jej nie lubimy. Że jest dla nas ogromnym wyzwaniem. Nie tylko złość naszych dzieci, ale też i nas - rodziców. Złość to jedna z pięciu podstawowych emocji, które wyróżnił psycholog Paul Ekman. Złości doświadcza każdy, nie da się jej uniknąć. Co więcej, jest to emocja, która jest łatwo rozpoznawalna przez ludzi na całym świecie, niezależnie od kultury. Jaką funkcję pełnią u nas emocje? Informują nas o tym, co się dzieje, co jest ważne, co powinniśmy zrobić. Złość również taką funkcję pełni. Jest emocją niezwykle ważną. Informuje nas o tym, że coś się dzieje, że jakaś potrzeba jest niezaspokojona, jakaś granica przekroczona, że coś się nie udało, coś jest nie tak. No dobrze, wiemy więc, że jest potrzebna. To dlaczego jest dla nas taka trudna? To nie sama złość jest trudna. To zachowania, sposób jej wyrażania mogą być trudne. Często złość manifestowana jest krzykiem, biciem, rzucaniem przedmiotami, pluciem, histerią, używaniem brzydkich słów itp. Te zachowania są dla nas trudne. Ciężko nam zaakceptować, że nasze dziecko może się w ten sposób zachowywać. Określamy je mianem „niegrzecznych”. Jeśli w porę nie oddzielimy zachowania od dziecka i jego uczuć, to wpadamy w spiralę oceny „grzeczny-niegrzeczny” i wtedy bardzo trudno nam podejść do dziecka i jego uczuć z empatią.

 

Co dziecko wyraża poprzez złość i dlaczego powinniśmy pozwolić dziecku na jej wyrażanie?   Złość to pewna frustracja. Frustracja spowodowana tym, że coś się nie udało, poczuciem porażki. Frustracja spowodowana tym, że nie mogę mieć tego, co chcę. Frustracja spowodowana brakiem poczucia sprawczości i decyzyjności w swoim życiu. Frustracja spowodowana tym, że jestem głodny, zmęczony, potrzebuję ruchu lub ciszy i spokoju. Czyli brakiem zaspokojenia podstawowych potrzeb. W takich sytuacjach ta złość wybucha często z bardzo błahego dla dorosłej osoby powodu. Jednym ze sposobów radzenia sobie z dziecięcymi emocjami, jest obserwacja. W jakich sytuacjach dochodzi do wybuchów, co je poprzedza, jakie warunki tym wybuchom „sprzyjają”, a jakie je łagodzą. Często w wyniku takiej obserwacji można dostrzec pewien wzór, np. wybuchy złości po przedszkolu, gdzie dziecko jest przebodźcowane i potrzebuje wyciszenia. Wybuchy złości pod wieczór, gdy dziecko jest zmęczone i potrzebuje snu. Wybuchy złości w drodze ze szkoły, gdy dziecko jest głodne itp. Zarejestrowanie takiego wzoru pozwala na opracowanie strategii, które zmniejszą prawdopodobieństwo wystąpienia wybuchu, gdyż zaspokoją podstawowe potrzeby naszego dziecka i wyciszą jego układ nerwowy.   Czy to znaczy, że złość będzie omijać nasz dom? Oczywiście, że nie. I nie powinna, bo jak już sobie powiedzieliśmy, złość jest niesamowicie ważną i potrzebną emocją. To nie jest coś, za co dzieci powinny być odsyłane do swojego pokoju czy karane. Złość nie powinna być napiętnowana, zamiatana pod dywan czy postrzegana jako coś nieodpowiedniego. Jeśli ta złość nie znajdzie ujścia z naszego organizmu, to będzie się kumulowała, aż doprowadzi do ogromnego wybuchu. Może też doprowadzić do objawów psychosomatycznych, takich jak bóle głowy, brzucha, złe samopoczucie. Niewyrażona złość siedzi w nas i utrudnia nam funkcjonowanie w codzienności, a nawet może się przerodzić w bierną agresję. Dlatego trzeba ją okazywać. Kluczowym jest tylko w jaki sposób.   Jak się zachowywać gdy dziecko się złości i jak poradzić sobie samemu z emocjami gdy u dziecka pojawia się złość?   Musimy pamiętać, że dzieci, zwłaszcza w wieku przedszkolnym nie rozumieją emocji, których doświadczają. Nie wiedzą skąd te emocje się biorą, jakie mają źródło, jak się nazywają i przede wszystkim jak sobie z nimi poradzić. Rolą opiekunów jest pomoc w przeprowadzeniu ich przez tę emocjonalną dżunglę. Bycie pomocnikiem w zrozumieniu co się dzieje i przewodnikiem w powrocie do równowagi. Mówi się, że dzieci są lustrem dorosłych. I tak rzeczywiście jest. Dzieci obserwują i kopiują nasze zachowania. Mając do wyboru wzięcie przykładu z zachowania lub komunikatu słownego, zawsze wybiorą to pierwsze. Ważne więc, by pamiętać, że nasze sposoby radzenia sobie z emocjami to sposoby, po które w pierwszej kolejności sięgną nasze dzieci.

 

Można powiedzieć, że emocje są zaraźliwe, zwłaszcza pomiędzy osobami, które są ze sobą w bliskiej relacji. Odpowiedzialne są za to tzw. neurony lustrzane, które sprawiają, że reagujemy na siebie podobnym stanem pobudzenia, czy to pozytywnego czy negatywnego. Jeśli więc nasza reakcja jest podszyta emocjami, nerwami, niepokojem, to dziecko nie ma szans się uspokoić. Jego niedojrzały jeszcze mózg reaguje jeszcze większym stresem i spirala trudnych emocji się nakręca.  

Jak reagować?   Przede wszystkim należy zaakceptować uczucia dziecka. Nigdy ich nie negować. Często nie jesteśmy zaciekawieni tym, co dzieje się w głowie i sercu naszych dzieci. Uważamy ich sprawy za błahe. Myślimy „Jakie problemy może mieć dziecko?” No cóż, jeśli porównujemy to do naszego dorosłego życia, to pewnie rzeczywiście, większość dzieci tych problemów ma niewiele. Jednak to, co nam wydaje się mało istotne dla dziecka jest w tym momencie najważniejsze na świecie. Jeśli nie zatrzymamy się na tym i nie wysłuchamy co rzeczywiście myśli i czuje dziecko, to nie będziemy w stanie zbudować z nim relacji. Wspieranie dziecka w jego emocjach to bardzo często uważne słuchanie, świadome bycie i towarzyszenie mu w tych emocjach. To siedzenie z nim na jego „ławeczce emocji” bez próby nakłaniania go do zmiany miejsca. Bo ono doskonale wie, co czuje i wstanie z tej ławeczki, gdy będzie gotowe.   Ważne jest też patrzenie głębiej, nie tylko na samo zachowanie. Często zdarza nam się brać bardzo do siebie niektóre zachowania dzieci, jesteśmy nimi urażeni, obrażamy się, unikamy kontaktu. Warto pamiętać, że to zachowanie to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa przyczyna kryje się głęboko pod powierzchnią. Jeśli jej nie znajdziemy, to złość będzie nawracać. To jak z bolącym zębem - możemy brać lek przeciwbólowy, by przyniósł nam ulgę. Ale to nie rozwiąże problemu. Dopiero wyleczenie zęba da nam całkowite rozwiązanie tematu.   Ważne jest również wprowadzanie dziecka w świat emocji. Jak już wspomniałam, dzieci w pierwszych latach życia nie wiedzą co to są emocje, nie wiedzą co czują. Rozmowy o emocjach i zabawy związane z tematyka emocji dają dziecku bazę do zrozumienia, co się z nim dzieje. U młodszych dzieci świetnie sprawdza się przyrównywanie emocji do kolorów lub do pogody.   Musimy też pamiętać o tym, że małe dzieci, by się uspokoić potrzebują naszej pomocy. Umiejętność samoregulacji przyjdzie z czasem. Najpierw potrzeba koregulacji. Nie ma jednej uniwersalnej metody, która zadziała na każde dziecko. Ważna jest obserwacja dziecka i poszukiwanie metod szytych na jego miarę. Warto zatem pokazywać dziecku różne metody wyciszania się, uspokajania umysłu, regeneracji, by znaleźć wachlarz ulubionych i skutecznych działań.. Aby pomóc dziecku w danej sytuacji, często wystarczy się… bawić! Oto kilka propozycji:

  • wyciągamy dłoń przed siebie i wyobrażamy sobie, że każdy palec to zapalona świeczka na torcie urodzinowym, musimy długimi wydechami zdmuchnąć je po kolei, gdy świeczka zgaśnie, zwijamy paluszek, aż ostatecznie złożymy dłoń w pięść,
  • Bitwa na poduszki
  • Udawanie zwierząt
  • Zgniatanie papieru i rzucanie nim do celu
  • „Wyrysowanie” emocji
  • taneczne szaleństwa
  • gimnastyka   Co ze złością rodziców? Czy powinni ją okazywać i co robić gdy zaczynają ją odczuwać?   Często rodzice stawiają sobie nierealne wymagania, że nigdy nie będą się złościć. A jest to naprawdę nie do zrobienia. W naszym codziennym życiu jest tak wiele różnych składowych, że nie zawsze udaje nami się być kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora. Nie da się ukryć, że czasem bliższa nam jest metafora tykającej bomby czy dymiącego wulkanu chwilę przed wybuchem. Czy to znaczy, że jesteśmy złymi rodzicami? Nie, to znaczy, że jesteśmy ludźmi. Z krwi i kości, z emocjami, uczuciami i problemami. Dzieci są na nasze emocje bardzo wrażliwe. One czują, że coś „wisi w powietrzu”. Nie warto więc ich oszukiwać i udawać, że nie jesteśmy smutni, źli czy zdenerwowani. Musimy jednak pamiętać o jednej rzeczy - to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze uczucia. Nie wolno nam obwiniać naszych dzieci o to, co czujemy. Bo ta złość nie jest o dziecku. Jest o tym, że coś się u nas dzieje. I naszym zadaniem jest sobie z tym poradzić, tak, by nie ucierpiała na tym relacja z dzieckiem.   To w jaki sposób reagujemy na gwałtowne emocje, dziecka czy swoje ma kluczowe znaczenie. Znów zachęcam do obserwacji. Warto przyjrzeć się naszym mechanizmom samoregulacji, zobaczyć co robimy dla siebie w takich sytuacjach. I zastanowić się co jeszcze mogę zrobić, żeby pomóc sobie i dać przykład na przyszłość mojemu dziecku. Nie chodzi tutaj o to, by się obwiniać i wypominać sobie to, co zrobiliśmy źle. Chodzi o to, by skupić się, co mogę zrobić lepiej. Musimy się przyjrzeć i odpowiedzieć sobie na pytania:„co najczęściej sprawia, że tracę panowanie nad sobą?”, „jakie potrzeby kryją się za tym zachowaniem?”, „co mogę zrobić, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła?”. Szukamy swoich „zapalników” - czyli zdarzeń i myśli, które sprawiają, że nasza złość wybucha, że się „odpalamy”. Często w wyniku takiej obserwacji odkrywamy, że mechanizmy, które stoją za naszymi różnymi reakcjami wcale nie są takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać. To uczy nas wyrozumiałości w stosunku do naszych dzieci. Skoro my, dojrzali ludzie, z w pełni wykształconymi strukturami mózgu nie dajemy sobie czasem rady z naszymi emocjami, to tym bardziej musimy zrozumieć fakt, że nie zawsze sobie z nimi radzą nasze dzieci.   Co robić z przewlekłą złością dotykającą nas lub nasze dzieci?   Złość od czasu do czasu zdarza się każdemu. Jednak, gdy odczuwamy ją przewlekle, to znak, że dzieje się coś poważnego. Tak jak wspomniałam, złość to sygnał, alarm. Że jakaś granica jest naruszona, jakaś potrzeba niezaspokojona, że coś się nie udało, coś jest nie tak jak powinno. Jeśli taki stan utrzymuje się ciągle, to trzeba się jak najszybciej temu przyjrzeć. Poszukać, co dzieje się pod powierzchnią wody. Złość, to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią kryje się coś dużo poważniejszego. Żeby sobie z tym poradzić, musimy najpierw znaleźć źródło problemu. Dopiero wtedy możemy szukać najlepszych strategii na jego rozwiązanie.   Jak zachowywać się wobec komentarzy innych na złość naszą lub dzieci? W naszym społeczeństwie opinia innych ludzi ma ogromne znaczenie. Często boimy się oceny innych osób. Te spojrzenia, komentarze, ciche szepty i życzliwe rady, gdy nasze dziecko ma właśnie wybuch złości nie są pomocne. Dodają stresu nam i dziecku. Niestety, nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Wiele się teraz mówi o tym, żeby nie oceniać innych, ale mimo to ta ocena dalej jest. Nie mamy na to wpływu. A jeśli nie mamy na coś wpływu to szkoda tracić na to naszą cenną energię. Bo ta energia jest nam potrzebna, żeby kontenerować emocje naszego dziecka i swoje. Żeby zapanować nad sobą w chwilach silnego wzburzenia. Żeby pomóc dziecku wrócić do stanu równowagi. Jeśli rzeczywiście ktoś komentuje zachowania naszego dziecka, możemy odpowiedzieć w prosty, kulturalny ale dosadny sposób. „Dziękuje, wiem, co dla mojego dziecka jest najlepsze” „Dziękuję za Twoją opinię. Ja mam na ten temat inne zdanie.” „To co mówisz mnie nie wspiera”   Gdzie stawiać granice   Złość, to jedna z podstawowych emocji i nie jesteśmy w stanie wyeliminować jej z naszego życia. Ona się będzie zawsze pojawiać, bo jest dla nas bardzo ważna. Jest jak system alarmowy, który informuje nas, że coś się dzieje. Nie powinniśmy więc tej złości blokować. To nie jest emocja, za którą powinniśmy karać. Nie jest to też emocja, która powinna być spychana na margines, tłumiona czy uważana za coś nieodpowiedniego. Samo wyrażanie złości, to już zupełnie inna historia. Tutaj jest miejsce na stawianie granic. Na informowanie dziecka, na jakie zachowania nie możemy sobie pozwolić. Krzywdzenie siebie czy innych w sposób fizyczny lub psychiczny nie powinno być nigdy akceptowane. Ale samo wyznaczenie granic nie sprawi, że złość zniknie. Nie wystarczy powiedzieć „tak nie wolno”. A często dzieci są z tym zostawiane. Dostają reprymendę, że w złości kogoś uderzyły ale nie dostają żadnej alternatywy. Nie wiedzą co mają z tą złością zrobić. Dlatego powtarzają to samo zachowanie, za które później są karane i spirala złości się nakręca.   Jak przeciwdziałać wybuchom złości u dzieci i u nas. Jakie praktyki stosować na co dzień   Zwizualizujmy sobie złość jako sygnalizator. Światło zielone - to jest etap profilaktyki. Przede wszystkim dbamy o to, by zaspokoić potrzeby fizjologiczne. To jest moment na to, by określać i nazywać z dzieckiem emocje. By być autentycznym ze swoimi emocjami i jasno o nich mówić. To tutaj jest miejsce na czytanie książeczek o emocjach i na różne zabawy związane z tematyką emocji. To jest też dobry moment na naukę różnych metod radzenia sobie z silnymi emocjami - poprzez oddychanie, ruch, napięcia mięśni, uważność. Pomysły na techniki rozładowania emocji umieściłam w niedawno wydanych kartach „Małe Sposoby na Wielkie Emocje”.   Światło żółte - to moment, w którym możemy zaobserwować sygnały, że podnosi się napięcie. To jest moment, by się zatrzymać, zaproponować jakieś aktywności, które pomogą to napięcie rozładować. Musimy pamiętać, że nie chodzi tu tylko o napięcie związane z negatywnymi emocjami. Napięcie może się pojawić też w wyniku ogromnej radości, ekscytacji i też potrzebuje znaleźć bezpieczne ujście. Pamiętajmy, że dzieci najlepiej regulują się przez ciało.   Światło czerwone - tutaj już jesteśmy w etapie, że tego napięcia jest bardzo dużo i sytuacja jest trudna. Mózg nie ma połączenia ze swoją racjonalną częścią ( która rozwija się do 25 roku życia, a według najnowszych badań nawet dłużej). To jest faza erupcji wulkanu. W tej fazie najważniejsze działa to uchronić dziecko przed zrobieniem krzywdy sobie lub komuś innemu. Być blisko dziecka, ale jeśli tego potrzebuje dać mu przestrzeń na wyciszenie.   Strategii czerwonych jest najmniej, bo wtedy już jest najtrudniej. To jest moment, w którym często nie pozostaje nam nic innego niż trwać przy dziecku.  
© 2022. All rights reserved by The Village Network